„Przyjechałem jak do domu”, czyli pierwszy wywiad Olega Zozulyi po powrocie.

Już od czwartku treningi Czerwonych Diabłów prowadzi Oleg Zozulya. Dzień przed meczem z Rekordem zapytaliśmy trenera Red Devils o kilka spraw w związku z jego powrotem do Chojnic.

– Po ponad roku wraca Pan do Red Devils. Przed sezonem drużynie postawiono bardzo ambitne cele. Czy czuje Pan jakąś dodatkową presję z tym związaną?

– Zdaję sobie sprawę z tego, jakie są wobec nas oczekiwania, ale nie boję się tego wyzwania. Ja również jestem bardzo ambitny. Zrobię wszystko, żeby kibice mogli być dumni z gry swojego zespołu.

– Czy śledził Pan poczynania Red Devils w pierwszej części sezonu i co powinno ulec zmianie w dotychczasowej grze zespołu?

– Jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o zmianach, a tym bardziej żeby je wprowadzać w życie. Rzeczywiście, starałem się w miarę możliwości śledzić spotkania Red Devils. Nie widzę jakichś ogromnych problemów w tym jak drużyna grała do tej pory. Oczywiście mam swoją wizję gry tego zespołu, ale jest jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić.  

– Kiedy otrzymał Pan ofertę powrotu do Red Devils, długo się Pan nad nią zastanawiał? Jak się Pan czuje będąc ponownie w naszym mieście? 

– Na pierwszym miejscu w moim sercu jest oczywiście moje rodzinne miasto na Ukrainie, jednak Chojnice już zawsze będą dla mnie wyjątkowe. Przyjechałem tu jak do domu. Nie ma mowy o jakichkolwiek problemach. Przyjechałem w końcu do miejsca, gdzie spędziłem sporo czasu i mam wielu znajomych. Cieszę się, że mogę znów tu być.

– W 2013 roku doprowadził Pan Czerwone Diabły do największego sukcesu w historii – wicemistrzostwa Polski. Jak porównałby Pan tę drużynę, którą Pan teraz zastał z tą z 2013 roku?

– Nie patrzę na to w ten sposób. Zarówno zespół, z którym zdobywaliśmy wicemistrzostwo był bardzo dobry, jak i drużyna, którą poprowadzę teraz jest świetna. Na treningach widać po zawodnikach, że palą się do gry i chcą walczyć o najwyższe cele. Jestem przekonany, że stać nas na walkę do końca o medale.

– Już jutro stanie Pan przed wyzwaniem poprowadzenia zespołu w meczu z wiceliderem tabeli – Rekordem Bielsko-Biała. Jak po tych pierwszych treningach oceniłby Pan szanse Red Devils w tym meczu?

– Nie chcę się bawić w przewidywania. To czy zespół jest gotowy i jakie są ich możliwości zweryfikuje parkiet. Myślę, że gra przed własną publicznością będzie dla nas dużą motywacją. Z resztą świadczy o tym fakt, że Czerwone Diabły jeszcze w tym sezonie w Chojnicach nie przegrały. Liczę na to, że zespół da z siebie wszystko, a dodatkowo będą nas wspierać wspaniali kibice. Myślę, że wtedy będzie wszystko w porządku i damy radę. 

– Czy jest coś jeszcze, co by Pan chciał przekazać kibicom?

– Tak, chciałbym zaprosić wszystkich na zbliżające się spotkania. Pamiętam, że nigdy nie było tutaj problemów z frekwencją, a chojnicki doping zawsze dodawał sił Czerwonym Diabłom. Bez Was nic się nie uda. Z naszej strony mogę natomiast zagwarantować, że zrobimy wszystko, żeby dać Wam powody do radości. 

 

Rozmawiał Patryk Syngierski.

Komentarze

komentarzy